salvation at ownlog '07
introduction
Link 08.01.2008 :: 23:45 Komentuj (0)

"...my heart can't possibly break, when it wasn't even whole to start with..."
Zawsze chciałam znaleźć cytat, który by mnie idealnie określał, ale im więcej takich cyatów czytam, im bardziej wsłuchuje się w słowa piosenek, im częściej szukam swoich cech u bohaterów filmów, tym bardziej uświadamiam sobie, że nie wiem kim jestem, kim chciałabym być. Jedno wiem, że mimo upływu czasu nie potrafie uporać się z pewnymi sprawami i już nawet trace nadzieję, ze kiedyś mi się uda...
Kiedy miałam 5 lat umarła moja mama. To najbardziej traumatyczne zdarzenie w moim życiu i chociaż powiecie, że może widzieliście gosze traumy, albo, że wam samym zdarzyło sie coś gorszego i chociaż ja sama dobrze o tym wiem, to nie moge się z tym pogodzić. Może już mniej płacze, mniej się tym zadręczam, ale też mniej rozumiem. Nigdy nie wyobrażałam sobie jakby to było, gdyby ona żyła, bo nawet jej nie pamietam. Nie mam żadnych wspomnień z dzieciństwa do tamtego wydarzenia, moze to jakaś podświaodmość. Wydaje mi się ten brak wspomnień może być przyczyną mojego zagubienia:
-nie wierzę w Boga. A właściwie wierzę, ale jeżeli jego istnienie jest prawdą i to on zabiera ludzi do siebie, kiedy umierają, to go conajmniej nierozumiem, żeby nie powiedzieć nienawidzęi winie za śmierć mamy. Ale jest też kwestia jego boskości, idealności, braku wad. Dziwne bo tak właśnie myślę o mamie, chcę tak myśleć...
-nie mam pojęcia jakie to uczucie prawdziwa rodzina, mam wrażenie, że przez nigdy nie uda mi się stworzyć normalnego związku, bo nie jest to we mnie naturalnie wpojone, zresztą już mam ten problem,
-to może źle zabrzmieć, ale nie czuje sie przez to tak kobieca, jak chciałabym się czuć, wychowałam się z tatą i bratem, trudno mi było przy nich zdobyć taką wrażliwość, umiejętność zadbania o siebie, a nawet wiedzę o tym kobiecych sprawach. Do tej pory wydaje mi się, że nadal nie mam tej naturalności, delikatności, a bardoz bym chciała...
Tak naprawdę to wydaje mi się, że moja psychika po tym wydarzeniu po prostu się rozpadła i do tej pory nie potrafię jej poskładać...
Link 08.01.2008 :: 23:45 Komentuj (0)

"...my heart can't possibly break, when it wasn't even whole to start with..."
Zawsze chciałam znaleźć cytat, który by mnie idealnie określał, ale im więcej takich cyatów czytam, im bardziej wsłuchuje się w słowa piosenek, im częściej szukam swoich cech u bohaterów filmów, tym bardziej uświadamiam sobie, że nie wiem kim jestem, kim chciałabym być. Jedno wiem, że mimo upływu czasu nie potrafie uporać się z pewnymi sprawami i już nawet trace nadzieję, ze kiedyś mi się uda...
Kiedy miałam 5 lat umarła moja mama. To najbardziej traumatyczne zdarzenie w moim życiu i chociaż powiecie, że może widzieliście gosze traumy, albo, że wam samym zdarzyło sie coś gorszego i chociaż ja sama dobrze o tym wiem, to nie moge się z tym pogodzić. Może już mniej płacze, mniej się tym zadręczam, ale też mniej rozumiem. Nigdy nie wyobrażałam sobie jakby to było, gdyby ona żyła, bo nawet jej nie pamietam. Nie mam żadnych wspomnień z dzieciństwa do tamtego wydarzenia, moze to jakaś podświaodmość. Wydaje mi się ten brak wspomnień może być przyczyną mojego zagubienia:
-nie wierzę w Boga. A właściwie wierzę, ale jeżeli jego istnienie jest prawdą i to on zabiera ludzi do siebie, kiedy umierają, to go conajmniej nierozumiem, żeby nie powiedzieć nienawidzęi winie za śmierć mamy. Ale jest też kwestia jego boskości, idealności, braku wad. Dziwne bo tak właśnie myślę o mamie, chcę tak myśleć...
-nie mam pojęcia jakie to uczucie prawdziwa rodzina, mam wrażenie, że przez nigdy nie uda mi się stworzyć normalnego związku, bo nie jest to we mnie naturalnie wpojone, zresztą już mam ten problem,
-to może źle zabrzmieć, ale nie czuje sie przez to tak kobieca, jak chciałabym się czuć, wychowałam się z tatą i bratem, trudno mi było przy nich zdobyć taką wrażliwość, umiejętność zadbania o siebie, a nawet wiedzę o tym kobiecych sprawach. Do tej pory wydaje mi się, że nadal nie mam tej naturalności, delikatności, a bardoz bym chciała...
Tak naprawdę to wydaje mi się, że moja psychika po tym wydarzeniu po prostu się rozpadła i do tej pory nie potrafię jej poskładać...